W ciągu ostatnich kilku tygodni miałam doprawdy antosiowy zawrót głowy :) A z czym konkretnie związany?? Przeobrażeniu zostały poddane stolik i krzesełko. Zestaw przywieziony przez wujka z Anglii (UWAGA!!! za całe 3 funty) musiał mieć nadane nowe oblicze. Nie było to takie proste jak by się mogło wydawać, ale gdy patrzę na efekt mojej pracy to uważam, że było warto. Zajęło mi to trochę czasu, bo malować mogłam tylko wtedy, gdy Antoś ucinał sobie w ciągu dnia drzemki. Poza tym zestaw został pomalowany 3 razy i przed każdym malowaniem został potraktowany papierem ściernym. A wszystko po to, aby farba lepiej się trzymała i idealnie pokryła drewno. Na krzesełku i stoliku widać pewne niedociągnięcia, ale przecież nie o to chodzi. Odkąd skończyłam malować rozpiera mnie duma, bo zrobiłam coś dla mojego syna samodzielnie i nie wydałam na to kupy pieniędzy. Włożyłam w to dużo serca i efekt jest niezmiernie satysfakcjonujący. Zobaczcie sami na to cudeńko!
przed
i po...
Antoś będzie przy nim jadł, ale również oglądał książeczki jak to robi obecnie, a kiedy podrośnie malował, rysował, kleił, wycinał, co tylko zechce... Stolik z krzesełkiem posłuży nam na długo, więc nie żałuję wcale a wcale, że zaczęłam przeobrażenie tego zestawu. Stolik z krzesełkiem jest dla mnie po prostu śliczny. Mimo, że to zajęcie pochłania do reszty, to naprawdę polecam odnawiać stare rzeczy na "nowe". Rzecz nabiera zupełnie innego charakteru, a co najważniejsze wygląda tak jakbyśmy my sobie życzyli. Poza tym mega satysfakcja.