niedziela, 8 lutego 2015

Saneczki

Z saneczkową przygodą zaczęło się w Górach. To był pierwszy raz kiedy Antoś zasiadł w saniach. Muszę powiedzieć, że choć obawiałam się jego reakcji na nowe doświadczenie ( biorąc pod uwagę fakt, że nie wzięliśmy ze sobą wózka), Antoś usiadł, nie protestował, i siedział dumnie jakby to był oczywisty środek transportu w zimie. Ku mojej uciesze, bo nie musiałam walczyć z wózkiem po śniegu, ani nosić go na rękach. Niestety tu gdzie mieszkamy, śniegu mamy jak na lekarstwo, ale jak tylko trochę napada, możliwie "dużo" aby móc się swobodnie poruszać, od razu sanki idą w ruch.



















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz